Blog > Komentarze do wpisu

Nocny dyżur

Po raz kolejny oddaję się przyjemności dyżurowania. Przyjemność jak można się domyślić jest wątpliwa, ale daje niepowtarzalną okazję do umieszczenia kolejnej notki na blogu. Nawet nie dlatego, że jest dużo czasu, ale z powodu konieczności zajęcia czymś umysłu przez najbliższe kilkanaście godzin. Umysł muszę zająć z powodu nieprzyjemnego uczucia niepokoju - sprawowanie opieki nad kilkuset osobami wywołuje u mnie ciarki. 

Obawiam się nie tyle ostrego stanu psychiatrycznego, co przeklętej "somatyki". Po kilku latach pracy w psychiatrii stetoskop staje się po prostu ozdobą, takim mało użytecznym naszyjnikiem. Zdolności swoje w materii wszelakich stanów zagrożenia życia uznaję za niezadowalające, jedyną nadzieją staje sie możliwość szybkiego przewiezienia pacjenta do innego szpitala - zapewne witającego go chlebem i solą.

Prawdopodobnie ktoś rozumny inaczej zbudował wielkie szpitale psychiatryczne, a ktoś inny równie polotny pozbawił je jakiejkolwiek realnej bazy diagnostycznej. Do tego dochodzi fakt wsadzenia na dyżur kogoś zajmującego się głównie urojeniami, omamami i depresyjnymi afektami.

Z harcerskim pozdrowieniem "czuwaj" kończę wpis. Mam nadzieję, że coś nowego napiszę w nocy, oczywiście po rozdaniu pacjentom zabójczo-zabójczych psychotropów. 

poniedziałek, 08 czerwca 2009, makrofag

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2009/06/08 20:21:45
psychiatra poradzi??