|
Blog > Komentarze do wpisu
Wielka Naprawa Służby ZdrowiaW drodze do pracy myślałem trochę o zarzutach stawianym lekarzom, pielęgniarkom i pozostałemu personelowi medycznemu. Najczęściej są to chamstwo, brak empatii, niechęć do tłumaczenia, niewypisywanie "niezbędnych" badań. Pomysł naprawy sytuacji, który pojawił się w mojej głowie, jest nieco demoniczny. Jest zainspirowany rozmowami ze znajomymi psychologami, którzy mówiąc o pacjentach, posługują się wywołującym u mnie niestrawność terminem "klient". Może tak naprawdę metodą naprawy Służby Zdrowia jest zbiorowe wyrugowanie ze słownika słowa pacjent. Słowo pacjent oznacza chorego, który potrzebuje pomocy lekarza - jednak nie jest powiedziane jak ta pomoc ma wyglądać. Słowo "klient" jest dużo bardziej jednoznaczne - oznacza człowieka, który płaci, więc ma wszelkie podstawy do stawiania wymagań. Nie podoba mu się doktor X, zmieni go na docenta Y. A doktor X, będzie wiedział, że musi swoje zachowanie zmienić, bo stracił źródło dochodu w postaci klienta. Skoro takie zasady obowiązują z powodzeniem w prywatnej służbie zdrowia, weterynarii, sklepach z AGD, to dlaczego nie przerobić pacjenta na klienta? Bo klient musi płacić, aby zasłużyć na swoje imię. I w ten sposób wracamy do punktu wyjścia. Przecież nikt nie chce płacić. Oczywiście tutaj pojawi się protest tych nielicznych osób płacących składkę zdrowotną. Jednak warto zastanowić się nad jej istotą - czy ona daje prawo do czucia się klientem? Analogicznie wyobrażam sobie sytuację, płacenia stałego abonamentu np. 200 zł z prawem wyniesienia dowolnych artykułów z Dużo - Tanio. poniedziałek, 15 czerwca 2009, makrofag
TrackBack
Komentarze
Gość: zawalowiec, dvk245.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/06/19 12:01:20
Ostatnie zdanie jest w zasadzie durne. Ponieważ nikt nie chodzi do lekarza bo tak mu się podoba - idzie bo musi. Inna sprawa to płacenie składki - jak place kartą w Dużo-Tanio, to dlatego że mam na niej środki, a nadto dostaje rachunek z wyszczególnieniem ile za co. W "służbie zdrowia" mam chpową kartę-legitymację i nic nie stoi na przeszkodzie żebym miał na niej swoje składki wraz z odsetkami, oraz wykonane usługi medyczne. Ale to nie przejdzie, bo mogło by się okazać, że po 40 latach płacenia składek stać mnie nie tylko na tandetnego stenta, ale i na podniesienie obwisłego dupska. Teraz niestety muszę płacić kardiologowi extra, zeby przyjął mnie przed zejściem, a nie w trzy miesiące po.
2009/06/19 12:54:38
Ja wlasnie podpatruje jak jest zorganizowana niemiecka sluzba zdrowia. Na ktora zreszta Niemcy strasznie narzekaja. :) I mam wrazenie, ze ten system jest sensowniejszy, choc wprowadzilabym do niego pare starych komunistycznych rozwiazan jak obowiazkowe coroczne badania wszystkich pracujacych.
Co do kasy: place skladke wyzsza niz w Polsce - studencka jest ca. 7 razy wyzsza i nawet po przeskalowaniu zarobkow jest to znaczna roznica. Nie ma co z pustego i Salomon nie naleje. Ale drugim punktem powinno byc niemarnotrawienie kasy. Czyli profilaktyka, profilaktyka, profilaktyka. I zachecanie do niej w kazdy mozliwy sposob. Z jednej strony wlasnie obowiazkowe badania kontrolne w rytmie, ktory zalecaja lekarze (czyli cytologia co roku, a nie raz na trzy lata). Z drugiej zachecanie ludzi do dbania o siebie - znizki w skladce za przedstawienie karnetu na zajecia sportowe, zwyzki w skladce za np. palenie czy patologiczna nadwage. Z trzeciej umozliwianie dbania o siebie - moja kasa dofinansowywuje np. zajecia z nordic-walkingu czy gimnastyki "plecnej". Z czwartej zachecanie ludzi, zeby przyszli do lekarza mozliwie szybko - w 90% wyleczenie ich wczesniej jest tansze niz pozniej. I w ogole wykonywanie wszelkich zabiegow, ktore owszem sa drogie, ale leczenie chorob wywolanych brakiem tychze jest jeszcze drozsze. Z piatej - dbanie o komfort pacjenta z jednoczesnym dbaniem o nasza kieszen. Zamiast gipsu - oplacana czesciowo przez pacjenta - orteza, bo jak ktos za 40 zl, moze sobie zagwarantowac mobilnosc, to to zrobi. A przy okazji bedzie chodzil do pracy i nie trzeba bedzie mu placic chorobowego. No i mamy szoste - wspolfinansowanie. Chwilowo w Polsce mamy do wyboru - zupelnie bezplatne, ale niskiej jakosci albo normalnej jakosci ale zupelnie platne. Szczegolnie nieoplacana jest profilaktyka, co znowu generuje pozniej wyzsze koszty. Pozwolmy ludziom wybierac, ale niech nieco doplacaja, zeby nie mieli wrazenia, ze im sie nalezy. A co do uprzejmosci - jesli za brakiem uprzejmosci bedzie szedl brak pacjentow, a za tym brak kasy, to chyba uprzejmosc sie znajdzie. Choc wolalabym, zeby ludzie byli po prostu dobrze wychowani. 2009/06/19 17:15:57
Zgadzam się, że istnieje obecnie szereg nierówności w korzystaniu z powszechnie dostępnych świadczeń zdrowotnych. Jednakże moim zdaniem sytuacja ta jest spowodowana drastycznymi, wieloletnimi zaniedbaniami w publicznej służbie zdrowia nie zaś brakiem zalegalizowanych ubezpieczeń dla wybranych.
Jestem oczywiście świadom faktu, że dodatkowe ubezpieczenia zdrowotne sprawdzają się praktycznie na całym świecie zaś ich wprowadzenie w Polsce jest jedynie kwestią czasu. Takie są niestety brutalne prawa rynku. Uważam jednak, że w solidarnym państwie dodatkowe ubezpieczenia zdrowotne powinny być jedynie dodatkiem do dobrze prosperującej publicznej służby zdrowia, nie zaś na odwrót. Zanim zaczniemy wprowadzać swojego rodzaju przywileje dla bogatych (a takimi są dodatkowe ubezpieczenia zdrowotne) powinniśmy zrobić wszystko aby maksymalnie usprawnić funkcjonowanie sfery publicznej. Tym bardziej, że wbrew pozorom państwowa opieka medyczna wcale nie jest darmowa. Przecież każdy z nas (tak bogaty jak i biedny) płaci co miesiąc obowiązkową składkę zdrowotną. Co więcej składka ta spełnia warunki idealnego ubezpieczenia powszechnego. Zanim więc zaczniemy myśleć o jakiś dodatkowych formach ubezpieczenia być może warto byłoby przynajmniej spróbować wyegzekwować należne nam wszystkim świadczenia z tytułu powszechnej składki zdrowotnej. Wymóżmy w końcu na decydentach uchwalenie tak oczekiwanego koszyka świadczeń gwarantowanych. Domagajmy się przejrzystych, cyklicznych raportów dotyczących alokacji i realnego wykorzystania środków pochodzących ze składki zdrowotnej. W końcu są to przecież nasze wspólne pieniądze i wszyscy mamy prawo oczekiwać, że zostaną one wykorzystane w sposób optymalny. Być może zamiast wprowadzać dodatkowe ubezpieczenia dla wybranych wystarczyłoby dopilnować optymalnej alokacji dostępnych środków publicznych lub (i) podnieść składkę obowiązującego już powszechnego ubezpieczenia zdrowotnego. Prawdopodobnie przyczyniłoby się to do poprawy jakość i dostępności świadczeń medycznych. Rozwiązanie takie wydaje się być bardziej sprawiedliwe niż próba usankcjonowania przywilejów dla bogatych. P.S. Tylko zdrowe, młode, aktywne zawodowo osoby moga uwzac ze wprowadzenie oplat ze uslugi zdrowotne nie uszczupli w znacznym stopniu ich budzetu. Faktycznie jesli ktos wymaga jedynie okresowych badan co 3-6 miesiecy to oplaty za ich wykonanie nie beda porazajace. Sytuacja zmienia sie jednak diametralnie gdy osoba dozna powaznego wypadku lub zachoruje na chorobe przewlekla. Wtedy ewentualne koszty leczenia prawdopodbnie przerosna mozliwosci budzetowe nawet srednio zamoznej osoby (nie mowiac o osobach biedniejszych). Dal przykladu jedna hemodializa kosztuje okolo 500PLN zas w przypadku przewlekłej niewydolnosci nerek pacjent wymaga srednio trzech takich zabiegow w tygodniu. P.S.1. Pacjent nigdy nie bedzie klientem. Oczywisce swiadczenie zdrowotne jest pewnego rodzaju usluga. Jednakze w przeciwienstwie do szerokopojetego sektora uslug w relacji lekarz-pacjent pratycznie niemożliwe jest jednoznaczne zdefiniowanie realnej potrzeby konsumenta. Proces diagnozy i leczenia jest problemem bardzo zlozonym. Wymagajcym profesjonalnej wiedzy oraz doswiadczenia. Co wiecej, zaden lekarz nie jest Panem Bogiem i nie moze zagwarantowac pozytywnych efektow leczenia kazdej choroby. Konflikty miedzy lekarzem a pacjentem czesto wynikaja wlasnie z tego, ze ten drugi czujac sie klientem (posiadajac przy tym bardzo wyrywkowa wiedze medyczna zaczerpnieta z internetu oraz kolorowych pism) bezwzglednie domaga sie wykonania zupelnie zbytecznych (a czesto wrecz szkodliwych!) w jego przypadku badan. W przypadku zas gdy lekarz odmawia ich wykonania i sie stara sie wytlumaczyc pacjentowi, ze z puntu widzenia wiedzy medycznej ich wykonanie nie jest w jego wypadku absolutnie wskazane ten oburzony wchodzi z gabinetu i opowiada naokolo jakich to mamy w Poslsce niemilych lekarzy.
Gość: dr01, aelm253.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/06/19 19:26:11
są świadczenia i świadczenia. Dializ, przeszczepów, drogich operacji jest niewiele. Ponieważ nikogo normalnego na to nie stać, muszą być refundowane odgórnie (można wprowadzić niewielką odpłatność ryczałtową żeby zlikwidować pojęcie "za darmo" - tylko dla celów wychowawczych). natomiast cała masa świadczeń typu POZ, morfologie itp kosztują niewiele i to powinno być płatne. Skoro środków publicznych jest mało, to lepiej wydawać je na drogie procedury medyczne ratujące życie niż trwonić na bomisiów w przychodniach. Na Słowacji wprowadzenie współpłacenia w POZ, izbach przyjęć szpitali zmniejszyło zgłaszalność o 30% przy braku spadku śmiertelności.
2009/06/19 20:11:46
Czyli po raz kolejny klania sie ciagle nieopracowany koszyk swiadczen gwarantowanych. Rozsadna, zryczałowana oplata za wizyte w POZ moze i nie jest glupia (chociaz nazwanie jej `wychowawcza` jest moim zdaniem nietrafione) Nie jestem jednak pewien czy w naszych warunkach byłaby ona zgodna z konstytucja RP, ktora gwarantuje kazdemu obywatelowi Polski bezplatny (pomijajac obowiazkowa skladke zdrowotna) dostep do rynku uslug medycznych. Uwazam, ze opublikowanie kszoyka swiadczen gwarantowanych mogloby wiele w tej kwestii wyjasnic.
2009/06/19 22:25:49
Nie spodziewałem się tak poważnej dyskusji pod wpisem, który tak na prawdę potraktowałem trochę z przymrużeniem oka. Miło, że zmusił do zastanowienia się. Bardzo serdecznie zapraszam do niezgadzania się z przedstawionymi tu poglądami.
Gość: elo, auc218.internetdsl.tpnet.pl
2009/06/20 10:35:42
Dostep do sluzby zdrowia ma byc rowny ale nic chyba nie pisze ze bezplatny
2009/06/20 11:10:32
Wedlug konstytucji RP kazdy ubezpieczony obywatel ma gwarantowany dostep do swiadczen zdrowotnych. W praktyce zas kadzy kto pracuje badz jest zarejestrowany jako osoba bezrobotna jest traktowany jako osoba ubezpieczona. Czyli zdecydowanej wiekszosci z nas nalezy sie `darmowy` dostep do swiadczen zdrowotnych.
Problemem oczywiscie pozostaje niezdefiniowany nigdzie (szczegolowo) zakres tych swiadczen. I dlatego wlasnie uwazam, ze jak najszybciej powinien powstac koszyk swiadczen gwarantowych. Dzieki takiemu koszykowi kadzy z nas bedzie w koncu dokladnie wiedzial czego moze oczekiwac od Polskiej sluzby zdrowia. I dopiero wtedy bedzie mogl sie powaznie zastanowic czy i za co chce ewentualnie doplacac. Wczesniejsze (czyli obecne) rozwazania na ten temat nie maja raczej wiekszego sensu 2009/06/20 11:54:48
@makrofag
GW wrzuciła na główną link do tego bloga stąd ta dyskusja :) 2009/06/20 12:29:29
Czyzbys Bogulo2 zazdroscil Makrofagowi, ze dyskusja zainspirowana jego wpisem przerosla merytorycznie analogiczna dyskuje pod Twoimi skarjnie kapitalistycznymi przemysleniami dotyczacymi tego samego tematu? (do ktorych to przemyslen sam podsuwasz linki w pierwszym komentarzu do tego wpisu)
Gość: izaak24, p57ac05aa.dip0.t-ipconnect.de
2009/06/27 12:36:20
prywatne ubezpieczenia to nie przywilej dla bogatych, ale prawo czlowieka dla wszystkich
|
|
bogulo2.blox.pl/2009/06/NFZ.html