|
Blog > Komentarze do wpisu
Paulo Coelho zabija psychiatrięZ różnych stron dochodziły do mnie głosy jak świetną książką jest "Weronika postanawia umrzeć". Po przezwyciężeniu oporów (zawsze tak mam jak książka, film lub inne dzieło są za bardzo chwalone) przeczytałem, i to przeczytałem jednym tchem. Świetnie napisana - autor posiadł niezwykły talent przedstawiania trudnych spraw prostymi słowami, zmusza do refleksji, mam tylko jedno olbrzymie ALE... Czytając książkę miałem uczucie "deja vu". Po pewnym czasie udało mi się zidentyfikować źródło - Ken Kasey i "Lot nad kukułczym gniazdem". Ken Casey napisał "Lot..." w latach 70-tych, Coelho "Weronikę..." całkiem niedawno. Psychiatria się zmieniła, u Coelho nie uległa żadnym przemianom. Z książki dowiadujemy się zatem, że psychiatrzy stosują powszechnie: a) wstrząsy insulinowe; b) karne elektrowstrząsy bez znieczulenia; c) lekarze mają gdzieś swoją pracę, liczy się jedynie kasa. Autor nie kryje swojej niechęci do psychiatrii i odzwierciedlił to w książce. Ma do tego prawo, szczególnie że nie miał z nią dobrych doświadczeń. W ten sposób udało mu się jednak zniszczyć część mozolnie budowanego zaufania do psychiatrii, przechodzącej ciągle zmiany i coraz bardziej wychodzącej do ludzi. Mam wrażenie, że wywrze swoją książką większy wpływ, niż skromne i ciche akcje odkrywające prawdziwe oblicze tej dziedziny medycyny. Trudno tu napisać coś więcej, a książkę polecam, po uwzględnieniu, że nie każda fikcja jest prawdą.
czwartek, 05 listopada 2009, makrofag
TrackBack
Komentarze
joann_e
2009/11/05 08:41:00
Talk Coelho ma ten dar prostoty przekazu. Chytania najróżniejszych tematów i obrabiania zarówno w sposób pozytywny jak i negatywny - a więc jesteśmy pewni że jego obserwacje są czysto obiektywne. Co do psychiatry mozemy zauważyć jak wile doświadczenia miał autor z nimi. Fakt. Doświadczemnia raczej negatywnego. Ale czy nie ma racji? W mojej rodzinie jest przypadek "obłąkanej osoby" i również mogłam chociaż w zalążku poznać metody i świat w takich ośrodkach. Niesttey miałam również nieprzyjemnosć sądzić się z takim ośrodkiem gdyż przechodziło to ludzkie pojęcie co oni wyorawiali z tymi ludźmi. Zero ludzkości czysto teoretyczna filozofia bytu i traktowania ludzi jak plastelinę do modeliowania według swoich moim zdaniem nieprzemyślanych do końca widzi mi się. Ciężko okroić to wszystko w słowa. Tak więc "Weronika.." Coelho stała się nieco lekarstem dla duszy w naszej rodzinie. Dla mnie szczególnie.
2009/11/05 09:27:27
Po przeczytaniu okrzyczanego Alchemika zraziłam się do Coellho na tyle skutecznie, że już nie sięgnęłam po więcej. Może błąd, ale z tego co słyszę od innych, wynika, że nie tylko Alchemik jest "popłuczynami" po Małym Księciu, że cała twóczość jest podobna.
Małego Księcia kocham od pierwszej chwili, od czasu gdym jako nastolatka przeczytała go po raz pierwszy. Niemal każde zdanie Małego Księcia to głęboka myśl filozoficzna, podana w sposób dyskretny i nienachalny. Coellho niestety nie ma tego taktu. Czytając Alchemika prócz wrażenia kopiowania treści ogólnie znanych, miałam jeszcze uczucie, że mi autor te treści chce pokazać jako objawienie a na dodatek, że autor nie wierzy w inteligencję czytelnika i to, że on sam z siebie te treści rozpozna. No, zraziłam się, zniesmaczyłam, zniechęciłam skutecznie raz na zawsze. I niestety, mam wrażenie, że gdyby oświatę psychiczną prowadzono w Polsce z takim zaangażowaniem jak promocję pana C. to może skutki byłyby dużo lepsze. A tak, to zdarza mi się czytać blog jakiejś desperatki, która w każdym niemal zdaniu opisuje jak niszczy siebie i faceta który z nią jest, gdy w końcu do panny dociera, że ma problem i zastanawia się czyby nie porozmawiać z psychologiem jakiś mądrala jej pisze, że od psychologa to już prosta droga do domu bez klamek i niech się lepiej trzyma z daleka, a grono innych mądrali mu przyklaskuje i popiera... Opad rąk po prostu. Żeby takimi tekstami sypały osoby w wieku moim i mojeje mamy, to jeszcze bym zrozumiała, ale to są młodzi ludzie, na oko najdalej trzydziestoletni i sądząc po stylu pisania, braku błędów i słownictwie nawet dość inteligentni. Mam za sobą roczną psychoterapię, pisałam kiedyś o tym do Zwierciadła, gdy miało jeszcze takie zapędy psychologiczne, żeby może spróbowali rozpropagować ten temat wśród czytelniczek poprzez pokazanie znanych osób, które korzystały z takiej pomocy. Niestety - jak dotąd jedyna Katarzyna Grochola mówi otwarcie , że się takiemu zabiegowi poddała.Słuchając jej i czytając jej książki i wywiady z nią - nie mam wątpliwości jak bardzo jej pomogło. Moim cichym pragnieniem jest długotrwała, społeczna reklama, zakrojona równie szeroko jak reklama pasty wybielającej czy gumy do żucia polecanej przez stomatologów, która otworzyłaby oczy ludziom, że zdrowa dusza jest ważniejsza od twarzy bez zmarszczek , kształtnego nosa, czy śnieżnobiałyh zębów. ech... Wpadłam na swojego konika i poniosło mnie. Przepraszam 2009/11/05 13:33:47
No widzisz, i tu się z tobą zgodzę:D Mnie też dziwi, ze wychodzi tyle książek, zwłaszcza fantastyka, ale nie tylko jak widać, "inspirowanych" już kiedyś napisanymi albo wręcz stanowiących zlepek kilku pomysłów innych autorów czy wątków z innych książek, i że są okrzykiwane bestsellerami. Tyle że teraz ludzie mało czytają, więc nie mają porównania i można im wciskać takie zliftingowane powieści jako zupełną nowość. Do ludzi pretensji nie można mieć:D, do wydawców też, ale autorzy są lekko bezczelni (albo może się mylę, może oni też mało czytali i po prostu jeszcze raz odkryli piorunochron, nie mając pojęcia ze ktoś zrobił to już dawno temu;)
2009/11/05 17:31:24
Joann_e!
Muszę stanąć w obronę!"Ale czy nie ma racji? W mojej rodzinie jest przypadek "obłąkanej osoby" i również mogłam chociaż w zalążku poznać metody i świat w takich ośrodkach. Niestety miałam również nieprzyjemnosć sądzić się z takim ośrodkiem gdyż przechodziło to ludzkie pojęcie co oni wyorawiali z tymi ludźmi. Zero ludzkości czysto teoretyczna filozofia bytu i traktowania ludzi jak plastelinę do modelowania według swoich moim zdaniem nieprzemyślanych do końca widzi mi się." Psychiatra, psycholog to taki sam człowiek jak każdy inny. Jedni zajmują się tym z powołania, a inni bo tak wypadało. Nie możemy więc stwierdzić, że wszyscy lekarze są źli. Akurat Tobie trafił się przykry przypadek, ale jestem pewna, że nie jest to regułą... Dla mnie taki lekarz (jeżeli oczywiście jest lekarzem z powołania) to ktoś, komu zależy na Twoim dobrze, kto za wszelką cenę chce Ci pomóc. To taki swego rodzaju lekarz duszy. 2009/11/05 20:50:28
makrofag,
Ciesz się tom cruise W ogóle nie uznaje psychiatrii. Uważa to za wymysł lekarzy. Lepiej być postrzeganym że się leczy elektrowstrząsami nagminnie niżeli że sie w ogóle nabiera ludzi. Zresztą elektrowstrząsy jeszce istnieją, ale cholera wie jakie są wskazania :) Wstrząs insulinowy. Z tego należy być dumnym. Polak (chyba) się przyczynił do tego. Coś mi tam w Dziekance mówili ze Polak, i że przez pomyłkę. A że pacjenci chyba gineli za często, to też pikuś. Za 10 lat w ogóle zawód lekarz nie będzie potrzebny. Wszyscy inni wiedzą lepiej :) A książka ciekawa. Jak wszystko co się czyta z dystansem Pozdrawiam 2009/11/05 20:57:44
Tom Cruise należy do scjentologów - oni aktywnie udają antypsychiatrów - pewnie po to, aby "wiernych" lepiej z kasy ogałacać.
Mam nadzieję, że żartujesz z niewiedzą co do wskazań do EW? 2009/11/05 22:01:15
Tego autora podobało mi się "Demon i panna Prym". Ale wychwalane pod niebiosa "11 minut" z trudem skończyłam...
2009/11/06 05:19:58
Ciężka depresja ze 'wskazań życiwych' że tak powiem. To raz. Z tego co pamiętam :)
Ale mnie ciekawi, jak często sie jeszcze stosuje? 2009/11/06 11:35:56
No, trochę więcej tych wskazań jest. EW są stosowane, a częstość zależy od ośrodka. Ja osobiście uważam, że za rzadko. Skuteczna i stosunkowo szybka metoda, a bezpieczeństwo wbrew pozorom jest dużo. Z ciekawości powiem, że znaczna część pacjentów po pierwszym leczeniu EW, później już tą metodę preferuje.
2009/11/07 12:56:36
Coś mi się wydaję, że Coelho niczego do psychiatrii nie wniósl ani tym bardziej nie wyniósl ;)))
To niewątpliwie literatura przyjemna, dająca namiastkę jakiejś glębi, ale to jednocześnie zlepek wszystkiego ( przeróżnych mitów, legend, przysłów, opowieści i odniesień ) z Coelho będzie podobni jak z Whartonem, to literatura na ten moment, nie zapadnie w świadomości tak trwale jak Dostojewski chociażby. 2009/11/08 22:07:52
Coelho jest dobry dla ludzi, którym nie chce się myśleć podczas czytania książki. Jego moralizowanie i podawanie "ogólnoludzkiej" prawdy jest tak nachalne ze mnie osobiście zraziło. Rzeczywiście podobnie było z Whartonem- kiedy wszyscy się nim zachwycali, ja nie mogłam przebrnąć przez pierwsze pięćdziesiąt stron teksstu.
|
|