|
Blog > Komentarze do wpisu
Refleksyjna niedzielaPrzy wypisie Szkodnika ze szpitala z okazji jego narodzin, miałem ciekawą rozmowę z neonatolożką (specjalnie używam formy "żką", bo to zawód zdominowany przez kobiety). Zapytała mnie kurtuazyjnie, czym się zajmuję. Odpowiedziałem zgodnie z prawdą, będąc też pewny że wzbudzę tym zainteresowanie. Reakcja lekarki była ciekawa. - No tak, ktoś się musi tym zajmować... Prawie poczułem się ten gorszy, miałem wrażenie że błysk okularów zabarwiony współczuciem umieścił mnie w kategorii tych "gorszych" lekarzy. Bo pacjenci niewdzięczni, bo zaburzenia w mniemaniu wielu osób są obrazem jedynie słabej woli, bo leczenie na pograniczu magii. Pamiętając swoje zajęcia na studiach, z przykrością stwierdzam, że miałem takie same przekonania. Nie docierało do mnie, że pacjent posiadający sprawne podstawowe narządy może być chory. Taki wpływ wywierała na mnie medycyna przdstawiająca człowieka, jako bardziej skomplikowaną maszynę. Wystarczy to wymienić, tam naoliwić - i zrobione. Jestem cudotwórcą. Nic dziwnego, że cała ta psychiatria to moim przypadku zbieg okoliczności - za który jestem tak naprawdę wdzięczny losowi. Dowiedziałem się, że psychiatria ma podstawy naukowe, a przynajmnie ciągle tych podstaw poszukuje. Mózg człowieka też jest elementem naszego ciała, a oddziaływanie na receptory również powoduje, że jest ona somatyczna. Jako chyba jedyna dziedzina medycyna walczy z postrzeganiem człowieka jako zbioru autonomicznych narządów. Dowiedziałem się wiele o sobie. Zrozumiałem jak wąska granica oddziela zdrowie od choroby psychicznej. To pomaga przestać myśleć o pacjentach, jako ofiarach patologicznie słabych charakterów. niedziela, 29 listopada 2009, makrofag
TrackBack
Komentarze
2009/11/29 16:07:24
Kiedyś, gdy nie miałam styczności z psychiatrami czy psychiatrią, myślałam, że psychiatra to taki psycholog-nie lekarz. Różniący się tylko tym od psychologa, że może wypisywać leki. Później zobaczyłam jak trudno pomóc osobom chorym psychicznie. Chirurg widzi złamanie, wie , że ma zrobić tak, by zdrowa kość po leczeniu wyglądała tak i tak. Psychiatra ma o wiele trudniej...
"Kruchy dom duszy" J.Thorwalda ostatnio mnie zatrzymał.Polecam. 2009/11/29 19:01:37
No właśnie, może się mieć zdrowe całe ciało, a być chorym. To jest dopiero "pech" i smutna choroba. Ma się zdrowe ciało, można by było brać z życia pełnym garściami, a mimo tego mamy na drodze jakąś przeszkodę, niekoniecznie do pokonania.
PS znam chorego psychicznie na real, więc wiem co piszę... A jeśli chodzi o genetykę, to pewnie za X lat przypisze się określony geny do różnych pierdołów, które nawet nie posądzamy o to, że są genetyczne :)
Gość: martyna, aahq54.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/11/29 19:14:40
Spotkałam się już kilkakrotnie z wypowiedziami, że osoby wybierające zawody:psychiatra, psychoterapeuta, psycholog to ludzie , którzy maja problem " sami ze sobą ". Wybierając taki kierunek chcą się samouzdrowić- co wg mnie jest niesamowicie krzywdzące.
2009/11/29 21:50:24
Dlaczego krzywdzące?Wg mnie to prawidłowa kolejność , najpierw ja, potem świat,
2009/11/30 17:35:52
Rzeczywiście krzywdzące, nigdy się z tym nie zgadzałam... Bo równie dobrze ktoś może nie mieć problemów psychicznych i che te cząstkę radości pomóc dać innym :)
2009/12/03 00:08:35
Złamaną nogę łatwo wyleczyć, złamaną duszę gorzej.
Stan psychiczny człowieka ma ogromny wpływ na jego ciało i zdrowie. Sama na sobie to zauważyłam. Pozdrawiam 2009/12/07 01:33:44
Z gramatyki piątek chyba nie miałeś, ale nie to jest najistotniejsze. :D Mądrze i inteligentnie piszesz. Treść zostaje w głowie i daje do myślenia. Będę tu zaglądać. Może to głupie pytanie, ale jak postrzegasz swoich pacjentów, nie biorąc pod uwagę konkretnych jednostek, ale ogół? Pozdrawiam
2009/12/07 02:06:01
Cóż, nakryłaś mnie na tej gramatyce - to raczej moja słaba strona.
Nie mogę uogólnić - pacjenci są tak różni, że wyciąganie jakieś średniej zawsze będzie dla kogoś krzywdzące. |
|
A co do traktowania was. Gorzej mają rodzinni. Może dlatego ze dobrych rodzinnych jest bardzo mało, przez to jest wrażenie że ci co się nie przykładają zostają nimi.
Osobiście marzy mi się rezydentura na onkologii. Ale kto wie gdzie mnie wiatry zawieją :) Tak czy siak, kiedyś myślałem o psychiatrii jednak tydzień zajęć w Dziekance mnie zniechęcił. Zbyt łatwo zaszkodzić tam pacjentom niż pomóc.
Pozdrawiam.