|
Blog > Komentarze do wpisu
Staż podyplomowyJednym z bardziej aktualnych pomysłów Ministerstwa Zdrowia jest idea likwidacji stażu podyplomowego. Nie jest to bynajmniej dyktowane chęcią wspomożenia młodych lekarzy. Co to, to nie. Chodzi o coś bardziej prozaicznego - o kasę. Pomijanym milczeniem faktem jest, że mamy lekarzy mało, ba - bardzo mało. Pewnie nie jest to za bardzo odczuwalne, bo większość pracuje na kilka etatów i likwiduje niedobory kadry. Jednak niedługo zabraknie kim zapychać braki - część odeszła na emeryturę lub do Krainy Wiecznych Łowów, gdzie nie ma CBA, Pod Napięciem, Uwaga i "roszczeniowych" pacjentów. A nowych jest mało, część z nich wyjedzie za granice w poszukiwaniu lepszego standardu życia i rozwoju zawodowego. Dlatego właśnie, aby nie trzeba było motywować finansowo do pracy lekarzy na jeszcze większej liczbie etatów, powstał pomysł wrzucenia na rynek "młodej gwardii" - świeżo upieczonych absolwentów Akademii Medycznych. Pomysł nie jest zły, ma tylko jedno ale... Stanowczo stwierdzam - po sześciu latach studiów przeważnie nie ma się zielonego pojęcia o leczeniu ludzi (ja nie miałem). Wynika to z kilku powodów. Po pierwsze studenta AM mało kto chce nauczyć zawodu - bo ważniejsze jest przecież zajmowanie się pacjentami, papierami, badaniami naukowymi. Na porządku dziennym było stwierdzenie - "Pogadajcie sobie z pacjentem, za 2 godziny porozmawiamy na jego temat.", a po dwóch godzinach nikt nie pojawiał się. Asystentów z zacięciem dydaktycznym poznałem kilku. Trochę mało jak na 6 lat. (słyszałem plotki, że w Polsce są uczelnie, gdzie się bardziej chce); Po drugie - aby zdać egzamin należy odtworzyć wiedzę z książki. Tylko tyle, nic więcej. Nie pamiętam wysiłku egzaminatora, aby sprawdzić czy student rozumie o czym bredzi. Po trzecie - program nauczania jest absolutnie debilny. Pamiętam naukę wzorów chemicznych prostoglandyn, idiotyczne ćwiczenia na Specolu, informatykę na komputerach 386 - w epoce Windowsa i procesorów Pentium, naukę chorób, które występują z częstotliwością 2/20 000 000. Z tego wszystkiego zapamiętałem jedynie obsługę DOS, ale to już bardziej zasługa liceum. Likwidujcie staż, bo często też jest gówno wart. Ale bardzo proszę nie wystawiajcie na ciosy mediów, Sandauerów, ludzi, którzy przez znaczną część studiów uczyli się zbędnych rzeczy. Wystarczy zmienić program, zapłacić godnie za uczenie studentów, a za kilka lat ukończenie AM będzie dawać jakieś realne umiejętności. Mi nie dało, ale staż przynajmniej odrobinę pozwolił poznać mi własną niewiedzę.
poniedziałek, 02 listopada 2009, makrofag
TrackBack
Komentarze
2009/11/03 11:20:44
No widzisz, ja po dwoch latach w technikum jako spec od reklamy nie umiem uzywac plotera, ciac stron www, generalnie dupa ze mnie. Na dyplom zrobilem komiks i tyle. Jestem nieprzystosowany do zawodu wyuczonego... ale wciaz licze ze na asp bedzie mi lepiej,za rpk jak sie dostane.
2009/11/03 16:59:53
Z tego co ja wiem, to likwidacja stażu jest już przesądzona :) Wydaję mi się, że w Niemczech jest ciekawie rozwiązany staż, a mianowicie jest to ostatni rok studiów.
2009/11/03 17:59:40
Wiesz ile od tego czasu się zmieniło?? Łooo bracie.. Już nie pracujemy na 386...
Jestem na 6, za rok staż... I Wierzę że w mojej Pile nauczę się na stażu. Bo nie wierzę by ta 6-letnia wiedza mi pomogła w czymkolwiek. Stożyła bazę, nic więcej. Zresztą czemu do Piły, a nie takiego supa dupa Poznania? Bo wielu moich znajomych na stażu robi to czego nie chcę :) Dzięki Bogu ja na staż się załapię. pozdrawiam, 2009/11/04 20:00:27
Z lekarzami jest bardzo podobnie jak z prawnikami. Ja niegdyś, jako młoda, zbuntowana i wściekła na to, że o dostępie do zawodów prawniczych decydowały najczęściej predyspozycje genetyczne, też uważałam, że w diabły powinni znieść te aplikacje. Szybko jednak spokorniałam, gdy się na takową dostałam i... Na wstępie okazało się, że jako przyzwoicie się ucząca absolwentka wiodącej uczelni w Polsce, z całkiem dobrą średnią, nie umiem napisać głupiego pozwu, o poważniejszych rzeczach nie mówiąc. Do końca studiów raz byłam w sądzie i to zupełnie prywatnie. Niech więc sobie mówią co chcą, ale nie poleciłabym nikomu prawnika bez aplikacji i nie uważam tak tylko dlatego, że sama za chwilę zdaję egzamin adwokacki i już przeszłam tę drogę. .
2009/11/08 22:10:30
Dzięki rocznemu stazowi zrozumiałam że specjalizacja która chciałam rozpocząć, nie jest specjalizacją dla mnie. Wybrałam zupełnie inną, o której nie myślałam i której (po zajęciach) bałam się. Na stażu spotkałam wspaniałego Lekarza- Nauczyciela, Mistrza, który wskazał mi moją drogę. Myślę że niewielu lekarzy miało dar spotkania kogoś takiego- Mistrza. Nie wiem jak potoczyłoby się moje życie gdyby nie rok stażu.
|
|
w Uk za uczenie studentow i stazystow kase dostaje od uczelni Trust (szpital) a nie indywidualni lekarze (czyli chyba tak jak w Polsce). Co wcale nie zmniejsza pedu rzeczonych lekarzy (a takze psychologow, dyplomowanych pielegniarek psychaitrycznych czy pracownikow socjalnych) do uczenia. I wcale nie trzeba byc asystentem, miernym i biernym, ale wiernym, zeby sie do tego uczenia 'dorwac' - wystarczy kliniczna wiedza, doswiadczenie i chce dzielenia sie tym. Umiejetnosci dzielenia sie ta-ze wiedza mozna sie juz nauczyc, np na kursie zasponsorowanym przez pracodawce.
Bo jak sie czlowiekowi chce to mozna i 1,5h wczesniej do pracy przyjechac, zeby poprowadzic warsztat z 'management of acute psychiartic cases' dla lekarzy z A&E.
powodzenia w dalszych zmaganiach :)