|
Blog > Komentarze do wpisu
"Nasz klient, nasz per Pan"Przez ostatnie kilka miesięcy nazbierało mi się tyle drobnych spraw, że po zebraniu ich do kupy zrodził się materiał na całkiem przyzwoity wpis. Postanowiłem napisać o prywatnych doświadczeniach związanych z poziomem usług i traktowaniem klienta. Jak już napisałem wspomnianych spraw było kilka (może raczej kilkanaście?). Gdyby zdarzyło się to raz, no niech nawet 2 razy - stwierdziłbym, że to zbieg okoliczności. Ale w momencie jeżeli moje doświadczenie życiowe zaczyna mi podpowiadać, że nie mogę wierzyć w zapewnienia rozmaitych usługodawców, robi się dziwnie. Krótki przegląd dziwnego traktowanie klienta, czyli mojej skromnej osoby: 1. Zamawiam sobie Cyfrę+ - przybywa ekipa montująca talerz. Po około 2 tygodniach wszystkie kanały znikają. Na logikę wytłumaczeń jest kilka: zepsuł się dekoder, coś nie tak z anteną, karta przestała być ważna. Po kilkunastu telefonach, mailach - absolutna cisza. Mój pomysł był następujący - wzbudzę zainteresowanie odmawiając płacenia abonamentu. Po 3 miesiącach dzwoni wzburzony pracownik Cyfry+ i informuje, że mam zapłacić - inaczej czeka mnie sroga kara finansowa. Cyfra+ sygnał nadaje, a ich nie interesuje co ja z tym sygnałem robię. Przy próbie rezygnacji z wspomnianej telewizji satelitarnej dowiaduję się, że sygnału nie było - bo karta przestała być aktualna. Postanowiłem dać im jeszcze jedną szansę. Niestety sygnał zniknął ponownie, bo wadliwa była instalacja talerza, a firma która montując go dawała 2 lata gwarancji, nie odpowiadała na żadne telefony. Przed upływem końca umowy otrzymałem kilka telefonów namawiających do jej przedłużenia. W naiwności swojej myślałem, że to tylko bezczelność pracowników jednej firmy. 2. Koniec abonamentu telefonicznego - po rozmowie z miłą Panią w Plusie umówiłem się, że w konkretny dzień i o określonej godzinie dostanę do ręki telefon i umowę do podpisania. Jak łatwo się domyśleć - na umówionym spotkaniu nikt się nie pojawił, nie otrzymałem także żadnej informacji o ewentualnych problemach z dostarczeniem przesyłki (ani ze strony Plusa, ani firmy kurierskiej). Po moim telefonie do firmy kurierskiej dowiedziałem się, że kurier ruszając w trasę nie wziął mojej przesyłki. Zaproponowałem alternatywne miejsce i czas spotkania. Oczywiście po raz drugi przesyłki nie doczekałem się. W firmie kurierskiej głuchy telefon. Zadzwoniłem do Plusa stwierdzając, że marnują mój czas oraz zaproponowałem, że odbiorę sobie telefon w którymś z punktów Plusa. Okazało się, że nie jest to możliwe. Poinformowałem zatem, że w takim razie nie przedłużam umowy i przenoszę się do konkurencyjnej firmy, co też zrobiłem następnego dnia. Nie zmienia to faktu, że po kilku dniach kurier pojawił się z przesyłką, bez uprzedzenia i zdziwił się, że Lepsza Połowa odmówiła przyjęcia przesyłki (ja byłem w tym czasie w pracy). Z Plusa jeszcze miałem przyjemność odebrać kilka telefonów namawiających do pozostania w sieci. Oczywiście z sympatii dla bardzo miłej, wręcz kokietującej, Pani. Pozostałem nieugięty. 3. Inny interesujący przypadek związany z usługami kurierskim miał miejsce w okolicach urodzin Szkodnika. W ramach prezentu moi teściowie zakupili w sklepie internetowym zestaw zabawek, podając nasz adres jako miejsce dostarczenia przesyłki. Lepsza Połowa dostała numer paczki, aby móc sprawdzać na bieżąco co się z nią dzieje. Gdy przesyłka dotarła w nasze okolice, otrzymaliśmy telefon od kuriera z pytaniem czy zgodzilibyśmy się na to, żeby on za nas pokwitował odbiór, bo chciałby się z tej paczki rozliczyć, a nie bardzo mu do nas po drodze, więc paczkę przywiózłby nazajutrz. Oczywiście odpowiedziliśmy, że się nie zgadzamy. Zaraz potem na stronie internetowej, gdzie można śledzić swoje paczki pojawiła się informacja: "adresat odmówił przyjęcia". Szkodnik swój prezent dostał dopiero dwa dni później. 4. Co kilka miesięcy pozwalam sobie kupić grę komputerową lub program. Tu naciąłem się na Bitdefendera (Bitdefender Internet Security) - nie działał firewall, a support pisał cały czas to samo - nie zwracali nawet uwagi, że po kilka razy proponowali te same rozwiązania. Po kilku miesiącach naprawili błąd, a ja postanowiłem już nic od nich nie kupić. Już kiedyś pisałem o Nicolas Games i ich słynnej inaczej grze "Space Empires V" - nie będę tego powtarzać. Ale doszła jeszcze gra Settlers V - zakupiona z myślą o Lepszej Połowie. Nie działała na jej komputerze, a support udawał, że nie rozumie dlaczego. Tymczasem problem nie raz był opisany w sieci, a dla kilku procent graczy nie opłacało się wydawać łatki. Poza tym Battlefiled 1942 Anthology w której nie działał kod rejestracyjny - nauczony doświadczeniem znalazłem piracki sieci. To pierwsze 4 sprawy, które przeszły mi do głowy. Może warto stworzyć sobie taki mały słownik tłumaczących z języka usługowego na polski nasz powszedni: jutro - może kiedyś, na pewno - raczej nie, proszę odinstalować - nie mam pojęcia o co chodzi, wymagania - fanaberie, płacenie - najwyższy obowiązek. Acha, dzisiaj na zamówioną pizzę czekałem 2,5 godziny. Miałem ją dostać po jednej. Ważne, że dojechała. Nikt nie wpadł na pomysł, żeby użyć magiczne słowo.
sobota, 13 marca 2010, makrofag
TrackBack
Komentarze
manuskrypt1
2010/05/05 15:05:15
Co jest z tą Cyfrą + ? Wszyscy moi znajomi, którzy ją z niej korzystają, zawsze mają problemy. Może nie aż takie, jak Ty, ale nawet przy większym wietrze, nie ma obrazu. Natomiast jeżeli chodzi o Plus, to mam swoje zdanie, i go nie zmienię. Dlatego uciekłam do Ery i tam czuję się faktycznie, jak Pan. Nigdy nie miałam takich problemów, jakie były w Plusie. W ogóle nie miałam żadnych problemów.
|
|