|
Blog > Komentarze do wpisu
Kretyn vs Farmaceutka
Przeczytałem dzisiaj wpis na blogu prowadzonym przez farmaceutkę, która zauważyła, że lekarze to kretyni. Obserwacja ciekawa na tyle, że w pierwszym odruchu pomyślałem sobie, że nie warto tłuc w klawiaturę dla skomentowania tak sformułowanej opinii. To, że piszę wynika z tego, że tego wpisu nie napisał sfrustrowany, przysłowiowy Kowalski. Autorem jest osoba która powinna mieć świadomość chociażby z tytyłu wykształcenia, że taki sposób prezentowania problemów, nawet ważnych, jest poniżej oczekiwań moich, a pewnie też wielu czytelników blogów. Chociaż może spełnia w ten sposób oczekiwania społeczne, ale dla przypomnienia napiszę, że tak naprawdę jedziemy na tym samym wózku (a od upadku nie uratuje nas nawet defekt mózgu). Ustosunkuje się w kilku punktach, co by wpis nie był tylko krytykanctwem. 1. Kretyn to osoba ciężko upośledzona umysłowo w efekcie wrodzonej niedoczynności tarczycy. Dla osoby z wykształceniem medycznym (a za takie traktuję farmaceutów) nie powinno być problemem operowanie terminami medycznymi, aby nadawać im pejoratywne znaczenie. To tak jakbym napisał, że farmaceuci to "Downy" - chwyt z piaskownicy, czyż nie? 2. Aby zrozumieć skąd biorą się błędy na receptach wystarczy usiąść przy biurku, polecić otoczeniu co kilka minu dzwonić do dzwi, kłócić się przed dzwiami, i poprawnie wypisać kilkadziesiąt recept. Jednocześnie z uwagą i empatią słuchać pacjenta (trudno pewnie znaleźć statystów do tej roli), wypełniać uważnie dokumentację - skierowania do specjalisty, na badania laboratoryjne, kilka ZLA z dbałością o PESEL, NIP i inne duperele. 3. Osobiście podchodzę do relacji farmaceuta - lekarz z szacunkiem i uważam ją za formę kooperacji (to taki termin z biologii, gdzie razem w zgodzie żyją sobie np. bąkojad i hipopotam). 4. Kto nie robi błędów niech rzuci cegłą. Dla przypomnienia Farmaceutce - nie wszystkie neuroleptyki we wszystkich chorobach są na "P". Wmawianie pacjentowi, że mu się należy magiczna literka jest przyczyną zbędnych konfliktów. Standardem stało się tłumaczenie przez farmaceutów pacjentowi, że lekarz powinien przy risperidonie czy kwetiapinie dać na przewlekłe. Za każdy błąd na recepcie biję się w klatkę piersiową. Proszę o wybaczenie, ale 2-3% było, jest i będzie błędne. No, chyba że dojdzie do tej oczekiwanej z utęsknieniem informatyzacji służby zdrowia - wtedy wszystkiemu będą winni informatycy, czego im absolutnie nie życzę. czwartek, 08 kwietnia 2010, makrofag
TrackBack
W sprawie słowa na k...
z Leki
Ostrym słowem chciałam zwrócić uwagę lekarzy. Ich pomyłki przy wypisywaniu recept zdarzają się zbyt często. Za użyte słowo kretyn, przepraszam 8211 nikogo osobiście nie nazwałabym w ten sposób, dlatego zmieniam tytuł. Nie chciałam też nikogo ... » Wysłany 2010/04/10 00:22:00
Komentarze
eldka
2010/04/08 22:31:33
Miałam przyjemność przeczytać ten wpis pani f. Zawsze myślałam, że f. wspierają lekarzy.
2010/04/08 22:45:07
mi się wydaje że każdy farmaceuta chciał być lekarzem, to nie znaczy że nie ma farmaceutów z powołania, ale to też ludzie i zdarzają im się głupoty, tak jak nazywanie lekarzy kretynami.
Człowiek to człowiek, a każdy nad sobą czasami nie panuje, oczywiście pierwsza na myśl przychodzi nam rozmowa, kłótnia czy inne emocjonalne wydarzenie, ale w tych czasach ludzie też piszą jak w kłótni- niestety. Czy to rzucanie wulgaryzmami czy obrzucanie błotem, jest już powszeche i nieprzemyślane. Mimo wszystko farmaceutka owa wciąż może się zgadzać ze swoim wpisem, gdzyż przypomina jej się jakiś dany lekarz i negatywne emocje z nim związane. Jednak nie powinna oczerniać całości grupy lekarskiej, np. ja uważam, że większość kobiet nie wie czego chce i nie wie jak o tym powiedzieć, dać znać, i są okropne i w ogóle, ale dzięki Bogu nie wszystkie, a i reszta nie zawsze- obiektywizm? Podoba mi się Twoje podejście do tematu... pozdrawiam.
Gość: hatszepsut, chello089072246117.chello.pl
2010/04/09 12:21:50
z tym zla to pojechałeś/aś... odkąd korzystam z usług tzw służby zdrowia przezawsze wypiwywały je rejestratorki, pielęgniarki i tym podobne panie. wiem, ze to druk lekarski i to lekarz powinien go wypisywać, ale jakoś mi się nie zdarzyło ani dostać ani słyszeć o przypadku gdy zwolnienie zostało wypisane przez lekarza osobiscie
2010/04/09 12:31:36
90% swoich ZLA wypisałem własnoręcznie. Z kilku obserwacji stworzyłaś zasadę. A poza tym wpis nie jest o tym, kto wypisuje ZLA. Sedno znajduje się zupełnie w innym miejscu.
2010/04/09 13:16:24
Również podoba mi się Twoje podejście do tematu. Bardzo. Na prawdę!
Gdyby nie jeden paskudny bąk, którego puściłeś... 1. Kretyn to osoba ciężko upośledzona umysłowo w efekcie wrodzonej niedoczynności tarczycy. Dla osoby z wykształceniem medycznym (a za takie traktuję farmaceutów) nie powinno być problemem operowanie terminami medycznymi, aby nadawać im perioratywne znaczenie. To tak jakbym napisał, że farmaceuci to "Downy" - chwyt z piaskownicy, czyż nie? Kretynizm to jest wrodzony zespół niedoboru jodu. Ale upośledzenie z tym związane nazywa się inaczej! Człowiek z kretynizmem nie jest kretynem, może być UPOŚLEDZONY UMYSŁOWO LEKKO/UMIARKOWANIE/ZNACZNIE/GŁĘBOKO. Nie używa się już od dawna określeń imbecylizm, kretynizm, debilizm na upośledzenia umysłowe różnego stopnia. Kretyn jest w tym momencie słowem potocznym, MA wydźwięk pejoratywny. Dlatego to nie to samo co nazwanie kogoś "downem". Tutaj dopiero operuje się terminami medycznymi by nadać im obraźliwe znaczenie. Pomijając to, że nie znam osoby z wykształceniem medycznym, która nazwałaby kogoś 'downem'. Czy to człowieka zdrowego, czy człowieka z zespołem Downa. Bo Downem był tylko Down... Ale przecież osoba z wykształceniem medycznym, która się dokształca a nie pozostaje przy wiedzy jaką zdobyła na studiach, powinna to wszystko wiedzieć :) 2010/04/09 13:27:43
Mam pełną świadomość, że obecnie te terminy (idiota, kretyn, imbecyl itd) są niestosowane. Zapewniam ciebie, że znam ICD-10 w stopniu wystarczająco biegłym, aby mieć tego pełną świadomość.
Nie zmienia to faktu, że w nie tak odległych czasach, słowo "kretyn" miało takie właśnie znaczenie, a nie wydaje mi się stosowne aby na łamach bloga przedstawiać modyfikacje klasyfikacji chorób. Dla przypomnienia wspomnę, że słowo "nerwica" też jest niepoprawne, a żyje i potocznie i medycznie. Zatem do babola się nie poczuwam. Może jedynie nie udało ci się zrozumieć co autor miał na myśli? 2010/04/09 13:51:17
Co do nerwicy to znam tylko zaburzenia nerwicowe. Jeśli lekarze używają potocznej nazwy 'nerwica' to jest to ich błąd i to nikt inny a właśnie oni odpowiadają za taki stan rzeczy. I używanie jakiejś błędnej nazwy nie oznacza to od razu, że ta niepoprawna nazwa staje się prawidłową.
A co do kretyna... Farmaceutka nie przedstawiła jakiejś modyfikacji klasyfikacji chorób. Nazwała lekarzy kretynami ponieważ jest to teraz zwykłe słowo, obraźliwe, ale nie jest nazwą choroby. Określa ograniczenie umysłowe ale nie w znaczeniu medycznym tylko potocznym, nie w ocenie lekarza tylko zwykłego obserwatora. Masz prawo się nie poczuwać. I wydaje mi się, że jednak zrozumiałam intencje autora. Co nie znaczy, że według mnie zostało to właściwie przedstawione.
Gość: Rairez, xdsl-2167.walbrzych.dialog.net.pl
2010/04/09 13:57:27
Może i lekarze popełniają bledy przy wystawianiu recept. ALe to ludzkie. Pewnie nie kretynizmem jest, ale na pewno niemoralne i nieetyczne jest notoryczne i nieuzasadnione wydawanie pacjentówm innego leku niz na recepcie. Jest furtka. Farmaceuta, zawsze w razie kontroli tłumaczy się, że wydaje zamiennik, zwykle ciut tanszy na życzenie pacejenta. Prawda jest taka. Wydaje to czym ma zapchany magazyn, bo zakupił mega zapas by dostać rabat. Płąci mniej, refundowane jest do limitu. Aptekazra zarabia zamias 20% to 20% plus rabat, czesto drugie tyle, a państwo i tak refunduje do ceny bez rabatu. Pacjen zaś ma tylko dobrze w teorii - niby zapłacił mniej za to samo, ale to LEKARZ decyduje czym leczyć, a tylko w wyjatkowych przypadkach wydajemy co innego niz na recepcie. W wielu aptekach gdzie są rządni zysku pseudfarmaceuci jest odwrotnie. Problem w tym, że to wiekszość aptek. Na recepcie skuteczny dobry lek oryginalny za 8 zł, aptekarzyna wydaje za 3,2 szajs, na którym zarabia ponad miarę, a Państwo do tego dopłaca. No i tym sposobem kretyni to rzeczywiście lekarze i pacjenci. Na pewno nie aptekarze.
2010/04/09 13:58:22
Nie wiem czy słowo, które miało kiedyś znaczenie medyczne, może stać się takim sobie zwykłym słowem - przynajmniej wątpię aby stało się to w tak krótkim czasie. Może za kilka pokoleń?
P.S A oddziały leczenia nerwic były, są i będą. 2010/04/09 14:20:34
lekarze to kretyni - w dodatku analfabeci, bo przecież każdy piśmienny człowiek może przeczytać Biblię i wiedzieć, że medycyna jest zupełnie człowiekowi do życia nie potrzebna.
Wystarczy jeść wołowinę z dala od białek mleka, żeby mieć w tkankach na tyle dużo miedzi, żeby śmiać się z lekarzy-analfabetów, pełnych pychy i fałszywej wiedzy.
Gość: , 94.254.130.4*
2010/04/09 14:29:31
Ja tę farmaceutkę rozumiem. Oczywiście, że przesadziła z twierdzeniem, że lekarze to kretyni, ale założę się, że nie podpisałaby się pod zdaniem "każdy lekarz to kretyn". To nie językoznawca, żeby zaraz wdawać się w semantyczne szczegóły. Myślę, że nie chodziło jej o obrażanie lekarzy tylko o coś innego:
Moja dziewczyna jest też farmaceutką i ciągle wraca do domu z jakimiś błędnie wypisanymi receptami, które przyjęła. Każdą musi poprawić, czyli przeważnie umówić się z lekarzem i jechać na drugi koniec miasta, żeby delikwent wypisał poprawnie, co jej trochę czasu zajmuje. Jakby mi kazano po 8 godzinach pracy zajmować się jeszcze obowiązkami, które nie wynikają z moich błędów, to nazywałbym takich lekarzy gorzej niż tylko kretynami. Nie dlatego, że nimi są, ale dlatego, że po prostu, jak człowieka, szlag by mnie trafiał. Na początku pracy miała ich około 20 miesięcznie, teraz się wprawiła i przynosi ich około 3 miesięcznie. Każdego pacjenta z błędną receptą musi zbyć - niech sobie chory zamiast leżeć w łóżku radzi sam. Poza tym dziewczyna (jak widać powyżej) zwróciła na siebie uwagę lekarzy, którzy może teraz przy wypisywaniu recepty wspomną ją i wypiszą papier poprawnie. Jeśli osiągnęła taki efekt, to słowo kretyn było właściwe - podziałało.
Gość: pacjent, 188.147.132.206.nat.umts.dynamic.eranet.pl
2010/04/09 14:32:33
Proszę podać swoje imię i nazwisko! Nie chciałbym się leczyć u lekarza, który błędnie wypisuje 2-3% recept i uważa, że to jest właściwe. Jeśli Pan/Pani myśli, że ma za dużo obowiązków, to proszę wyjechać do Norwegii. Tam godziwie płacą, wymagają uważności, a za popełnione błędy odpowiada się przed sądem.
Gość: Rairez, xdsl-2167.walbrzych.dialog.net.pl
2010/04/09 14:44:04
Hej - pacjent - to nie chodzi o 2-3% błędów medycznych na recepcie, a takie blędy jak brak pesel, nieczytelne nazwiski czy kod płatnika. Nic Ci nie grozi - to raczej na pewno nie chodzi o błędnie wypisane leki, a o byki proceduralne.
2010/04/09 15:06:55
za bardzo się przyczepiasz do definicji słowa kretyn. Rozumiane jest to zupełnie inaczej niż "osoba ciężko upośledzona umysłowo w efekcie wrodzonej niedoczynności tarczycy".
Gość: , 94.254.130.4*
2010/04/09 15:07:45
No nie wiem, jak dla mnie to ta farmaceutka nie czepiała się braku jakiejś literki tylko błędnych dawek na receptach i takim niewyraźnym pisaniu, które można odczytać jako kilka różnych leków.
2010/04/09 15:11:50
...czasami też się pieczątka źle odbije, czasami data niewyraźna, jedna cyfra w peselu nie jest poprawna...
Bo błędnego dawkowania to sobie nie przypominam. Na całe szczęście to błąd, którego przeważanie udaje się mi nie popełnić. 2010/04/09 15:40:55
Sposób w jaki farmaceutka wyraziła swoją frustrację bliższy jest piaskownicy, niż osobie wykonującej tak odpowiedzialny zawód. Z mojego punktu widzenia jako klientki aptek mogę powiedzieć tylko tyle, że tak jak w każdym zawodzie, także zawód farmaceuty ma swoje czarne owce. Zdarzały mi się różne sytuacje. Np. namawianie mnie do zakupu leków homeopatycznych, co uważam za absolutnie nieprofesjonalne.
Jako żona lekarza mogę powiedzieć tak - jeszcze nigdy nie zdarzyło się, żeby farmaceuta fatygował się do nas do domu, po godzinach, w celu poprawienia recept. Owszem, kilka razy zdarzały się sytuacje, gdy potrzebna była nowa recepta (dodam, że nie z powodu błędnych dawek czy nazw leków). Kilka razy ktoś z apteki dzwonił, żeby upewnić się co do nazwy leku. I jakoś zawsze udało się załatwić problem w sposób kulturalny, ze zrozumieniem z obu stron, bez używania sformułowania "kretyn". I to zawsze Makro drałował do apteki, po godzinach, aby poprawić co potrzeba. Bo tak właśnie postępuje lekarz odpowiedzialny za swoich pacjentów i recepty, które im wypisał. Co do dawkowania, zamienników itd. Wydaje mi się, że właśnie dlatego farmaceuta to ktoś więcej niż sprzedawca leków, że zawód ten wymaga określonego wykształcenia. Dla bezpieczeństwa pacjentów lepiej jest, że człowiek, który sprawnie i szybko potrafi przeliczyć w głowie, dba o to, aby wszystko było OK.
Gość: marian, 94.254.209.7*
2010/04/09 16:04:54
Oj dajcie spokój! To że "kretyn" uraził ego każdego lekarza w tym kraju to wiadomo. I wiadomo, że to ostre słowo, więc nie trzeba wozić drewna do lasu, czyli pisać w kółko w komentarzach rzeczy oczywistych (że to piaskownica bla bla bla). Mnie w tej dyskusji bardziej interesuje kto w relacji lekarz-farmaceuta robi za bąkojada, a kto za hipopotama? :)
2010/04/09 19:11:26
Jako, że z farmaceutami mam często do czynienia ośmielam się wysnuć wniosek, że to.. czwarta płeć ;-) Czasami włos jeży się na głowie od bzdur, jakich opowiadają pacjentom - zupełnie jakby nie byli absolwentami Akadamii Medycznej tylko..szkoły dla szarlatanów ;/
Nie chcę jednak generalizować, bo znam też farmaceutów z ogromną wiedzą a więc umiejących fachowo doradzić, takich liczących się też z zasobnością portfela pacjenta i biegających do lekarza z powodu błędu na Rp. ("akurat miałem po drodze" :-) ) Niestety, są oni w zdecydowanej mniejszości do tych gburowatych i niedouczonych :( Nie wiem, dlaczego ta farmaceutka tak się wyraziła ale co najmniej coś jest nie tak z jej kulturą osobistą ;-) 2010/04/09 20:23:02
Ludzie kochani po co tyle nerwów. Każda ze stron ma swoją rację. Farmaceutka może mieć uwagi, co do czytalności recept, ale watpię żeby lekarze mylyli się co do wielkości dawki przynajmniej ja się z tym nie spotkałam. Nie chcę tu bronić żadnej ze stron. Ani lekarze, ani farmaceuci nie są święci.
Zauważcie tylko, że Makrofag zwrócił uwagę głównie na kulturę wpisu i słowa jakiego ta pani użyła. Myślę, że obrażanie i wyzywanie, nie przynosi dobrego skutku. Raczej rodzi konflikty.Zgodzę się z Makrofagiem, że zabrakło tu trochę kultury osobistej. Ciekawa jestem, czy ta pani umiałaby zwrócić się takimi słowami wprost, do jakiegokolwiek lekarza patrząc mu prosto w oczy??? Myślę, że gdyby ten wpis wyglądał inaczej, Makrofag zupełnie w inny sposób, by się, do niego odniósł. Wszyscy jesteśmy tylko ludźmi i każdy ma prawo do pomyłek, ale nie róbmy z internetu bezkarnego miejsca, gdzie każdy, każdego będzie mógł wyzywać i obrażać. Bo to już jest nie fair.
Gość: , 188.33.127.*
2010/04/09 20:51:57
Myślę, że gdyby ten wpis wyglądał inaczej, Makrofag zupełnie w inny sposób, by się, do niego odniósł.
Myślę, że gdyby ten wpis wyglądał inaczej Makrofag WCALE by się do niego nie odniósł, a tak przynajmniej zwróciło jego (lekarza) uwagę. 2010/04/10 01:14:36
a może taki doktor, który ma tyle biedaczek na głowie zainwestował w drukareczkę, jakoś aptekarze musieli, powtarzam musieli się komputeryzować, kupić czytmiki kodów itd..to czemu lekarze nie mogą..zreszta z tego co wiem, to i tak teraz wpisuja w komputer wizyty, kody chorób czemu nie wykupic modułu i drukować rp?
druga sprawa, dotyczaca wykupywania leków..to przy okienku pacjent zaczyna się buntowac na ceny leków, i bardzo rzadko wróci do lekarza, zeby jemu zrobić awanturę, że dostał zbyt drogie leki.. a trzecia sprawa..no cóż kazda pomyłka moze kosztować czyjes życie lub zdrowie..i dla tego kogoś tłumaczenie, że lekarz nie mógł wypisać czytelnie, bo mu się ludzie pod gabinetem kłócili, albo miał dużo biurokracji jest po prostu śmieszne..jakby wróciło do takiego lekarza stado pacjentów po poprawienie rp..;))) na pewno nie byłoby mu do śmiechu.. szanujmy siebie nawzajem..lekarz pacjenta i farmaceutę, pacjent lekarza i farmaceutę i farmaceuta lekarza i pacjenta, nie przysparzajmy sobie dodatkowej pracy, stresu i niebezpieczeństwa.. pozdrawiam i lekarzy i farmaceutów oraz wszystkich pacjentów farmaceutka z wyboru, zamiłowania i pasji;)) 2010/04/10 09:06:24
Odnośnie uwag @goscia 188.33.127.*
Byc może. Nie wiem? Myślę sobie tylko, że są inne sposoby przyciągania do siebie czytelników, niż nazywanie publicznie wszystkich lekarzy kretynami. Dla mnie to już duża przesada. Tym bardziej, że rzeczywiście temat jest dość ważny i ciekawy. I można go było przedstawić zupełnie inaczej i także przyciągnąć uwagę czytelników. Niekoniecznie wyzywając i obrażając. @ ivone7 Zgoda jestem za komputeryzacją, w prywatnych gabinetach i przychodniach byłoby to i jest jak najbardziej możliwe, ale jeżeli chodzi o państwową służbę zdrowia to chyba z tą petycją wyżej.Na razie to w naszej służbie zdrowia brakuje dosłownie na wszystko, a szpitale psychiatryczne np. dostają z tej puli najmniej i najlepiej je likwidować i zamykać kolejne oddziały. Nie ma pieniędzy na leczenie, a co dopiero mówić o całkowitej komputeryzacji wszystkich szpitali i ośrodków zdrowia w Polsce. Pewnie, że super, by było iść do lekarza, nie czekać w kolejce, dostać w miarę czytelną receptę itp. Zostać wysłuchanym cierpliwie ( aczkolwiek wielu lekarzy własnie takich jest) mimo, że na korytarzu czeka jeszcze 30 pacjentów, a ma na to powiedzmy 2- 3 godziny? Więc może należałoby spojrzeć bardziej realnie na to co się u nas dzieje? Apteki mają na tyle dobrze, że wszystkie są sprywatyzowane i nie ukrywajmy, że zarabiaja krocie.
Gość: pracownik, 188.33.225.10*
2010/04/10 09:23:23
Apteki zarabiają krocie? Tylko ich właściciele mogą sie pod tym podpisać. Podejrzewam, że pracownicy w aptece zarabiają mniej niż przeciętny lekarz.
2010/04/10 12:29:59
W żadnym wypadku nie chciałabym poruszać tutaj problemu zarobków. Bo raczej to nie jest miejsce pod tą dyskusją. Wiadomo, że właściciele zarabiaja, a nie szary pracownik, czyli farmaceuta. Ale nie będę się wypowiadać. Bo i tak odbiegliśmy od tematu? Raczej chciałam zwrócić uwagę na to, że apteki mają kasę na skopmputeryzowanie i poprawienie swoich usług. Pozdrawiam.
Gość: Kaśka, 188.33.225.4*
2010/04/10 13:41:21
Całkiem fajnie ta farmaceutka odpowiedziała na wpis. Z klasą i humorem. I słowo przepraszam się pojawiło...
2010/04/10 18:20:28
A dlaczego recept nie wypisuje sie na komputerze? Mozna by uniknac wielu pomylek i przykrosci. Lekarz nie powinien wypisywac blednej recepty, bo tutaj chodzi o zdrowie pacjenta. dobrze, ze personal apteczny reaguje. Wsrod lekarzy znalezc mozna takze idiotow, niestety!!! Monopolu na madrosc nie posiadaja :-((((
Gość: Rairez, xdsl-2167.walbrzych.dialog.net.pl
2010/04/13 09:02:42
To, że aptek zarabiają krocie to raczej dość jasne. Nie śadze aby lekarza było stać na dzirrżawę lokalu w markecie za 30 000 zł miesięcznie, a czasem i sporo więcej. ZAkup 5 komuterów i oprogramowania to przy kosztach (i ZYSKACH) jakie generuje apteka to PAN PIKUŚ :).
Poza tym jest jeszcze druga strona medalu. Apteka to biznes straszkliwie uprzywilejowany. Pacjent z recepta MUSI iść do apteki. Klient, który ma ochota na batonik, kupi go niemal wszędzie, albo jak zechce to nie kupi. Otworzysz salon kosmetyczny - klientki przyjdą lub nie. Apteka to biznes, który ZAPEWNIA pacjentów/klientów, ponieważ przychodza z zapotrzebowanim/glejtem, który musza skierowac do apteki, a ona tylko wydaje towar i inkasue marże. To oczywiście uproszczona wersja systemu,a le to jedyny biznes, w którym nie do końca walczysz o klienta, tylko lekarz przysyła Ci go. Druga grupa - pacjenci po leki bez recepty - podsyłana jae przez jednostke zwaną DOKTOR TELEWIZOR:), czyli reklamy od firm farmaceutycznych. Apteka musi być diabelnie żle prowadzona i na dodatek byc w koszmarnie złym miejscu aby zbankrutowała. Innych przypadków nie znam, a siedze w tym rynku od momentu pierwszych prywatyzacji aptek cefarmowskich. "Lekiem" jest sztywna marża, sztywne ceny leków refundowanych i wypracowanie mechanizmu kar i sankcji za przyłapanie w sytuacji rabatu dawanego "pod stołem" APteka to nie sklep z ziemniakami. Lwia część działaności to leki na receptę i leki REFUNDOWANE. w grę wchodza pieniądze publiczne - więc i zasady, kontrola i odpowiedzialnośc powinna byc zupełnie inna niz w przypadku zwykłego biznesu. JAkakkolwiek jednostka korzystająca z pieniędzy publicznych POZA APTEKAMI musi działać zgodnie z np USTAWĄ o Zamówienia Publicznych. Aptek robi co chce, momo, że sa takie apteki gdzie nawet 80% udziału w obrocie to leki na recepte i refundowane. Moim zdaniem to kpina. W tej branży nie ma miejsca na wolny rynek. W o wiele bardziej dojrzałych państwach rynek apteczny jest duzo bardziej uregulowany. Skarajnym przypadkiem jest Szwecja, gdzie wcale nie jest wolny. U nas dzicz. Normalny biznesmen musi cieżko zapracować na swoje pieniądze. Musi stworzyc super biznes, aby były te pieniądze naprawdę duże. Prowadzacy aptekę ma za zadanie znaleźć jak nalepiej usytuowany lokal, spełniający warunki stawiane aptece. Market, główny deptak, sąsiedztwo wielkopowierzchniowego sklepu, przychodnia, szpital - i sukces murowany. Jest inny taki biznes? Do tego dochodza niegodne apteki akcje promocyjne, dzika walka o pacjenta. Rabaty, promocje firm i wypychanie pacjentowi cio zalega na magazynie. Aby miec więcej i więcej. I czy to jest wielki problem czasem ruszyć zad i poprawić receptę u lekarza? Zamienic lek na recepcie z tego któremu ufa lekarz na tylko teoretycznie identyczny odpowiednik, którego zamówieony pakiet z rabatem zalega na magazynie jest łatwo. Ktos wyżej pisał o zaangażowanych aptekarzach - tak, sa tacy. Z kilkuset mi znanych jakies 15%, to fachowi, zaangażowani, nie zamieniający leków, nienachalni i dobrze prosperujący farmaceuci. Reszta to sprzedawcy leków. 2010/04/13 21:16:14
Mylisz się. Empatia to coś znanego lekarzom, a do empatycznego wysłuchiwania pacjentów nie potrzebują statystów. Widziałam na własne oczy :) Niestety, nie tu, w kraju nad Wisłą. Chociaż... wiem, że tacy też tutaj bywają.
Może wyrwane z kontekstu, ale w efekcie moich niedawnych doświadczeń, tak jakoś rzuciło mi się to zdanko o empatii w oczy. adelka :) |
|